czwartek, 30 stycznia 2014

Rozdział 10

 To jest rozdział, który zawiera sceny hmmm nie dla dzieci. Dlatego ,kto nie chce tego czytać, popija tekst na czerwono.
Rozdział X - Po przebudzeniu

- Profesorze co zrobimy? – spytał przerażony Dracon, patrząc na twarz Riddle.

Kilka brązowych loków wyswobodziło się z splecionego warkocza i otoczyło jej bladą twarz, pełne usta były lekko uchylone, kończyny bezwładnie leżały porozrzucane na sofie. Wyglądała pięknie, nawet gdy była nieprzytomna, zarówno młodszemu jak i starszemu mężczyźnie zabrakło tchu, gdy przyglądali się jej bezwładnemu ciału.

- Wejdź do mojego składziku, to drzwi po lewej i weź dwie fiolki z eliksirami cucącymi i uspokajającymi oraz regenerującymi. Wszystko masz podpisane, nie stłucz tylko nic i nie siedź tam za długo. – rozkazał.

Sam wziął dziewczynę ostrożnie na ręce, jak gdyby była z porcelany i zaniósł ją ostrożnie do swojej sypialni. Położył bezwładne ciało na czarnej satynie najdelikatniej jak umiał i patrzył się na nią. Jej mlecznobiała twarzy niesamowicie wkomponowywała się w jego, wielkie, szerokie łoże i czarną pościel. Było w niej coś mistycznego, coś odległego. Przypominała mu raczej odległą księżniczkę ze starych ksiąg niż, Wiem-To-Wszystko-Lepiej-Od-Ciebie. Była niesamowicie piękna, nie wiedział nawet kiedy jego dłoń sama zbliżyła się do jej policzka. Poczuł pod palcami jej chłodną, miękką skórę, starał się zapamiętać jej fakturę najlepiej jak tylko potrafił.

- Yyy… profesorze? – usłyszał koło ucha głos Dracona.

Chłopak patrzył jak zahipnotyzowany na swojego profesora, Snape gładził dziewczynę po policzku. Może to jakieś zwidy, przecież Mistrz nigdy by tak nie postąpił i to z tą dziewczyną! Fakt, że była córką Lorda nie mógł przecież, aż tak wiele zmienić. Musiał się odezwać.

- Masz wszystko co chciałem? – spytał.

Jego głos był naturalny, jakby to co robił było najnormalniejszą rzeczą na świecie.

- Tak profesorze. Proszę. – podał mu wszystko do ręki.

Severus ostrożnie wziął od niego specyfiki i drugą rękę włożył pod głowę dziewczyny. Odstawił buteleczki, wolną ręką odkorkował jedną i wlał do rozchylonych ust dziewczyny. Niemalże pieszczotliwymi ruchami gładził jej gardło, żeby dziewczyna przełknęła eliksir. Tak robił z każdym eliksirem. Draco przyglądał mu się uważnie. Teraz był już pewien, że coś jest nie tak.

- Mogę o coś spytać proszę pana?

- Już to zrobiłeś Draco. – delikatnie uśmiechnął się pod nosem, dalej nie odrywał wzroku od dziewczyny. – Więc o co chodzi?

- Co pana łączy z Gran… znaczy z Riddle? – Severus powoli odwracał wzrok od dziewczyny.

- Nie powinno to pana interesować panie Malfoy. – jego głos zmroził blondyna. – Proszę wracać do siebie.

Chłopak spojrzał zaskoczony na swojego opiekuna, ale posłusznie wyszedł z sypialni. Nie wiedział, dlaczego go wyrzucił. Draco nie zasłużył sobie na takie traktowanie, ale z drugiej strony, nie miał się ochoty tłumaczyć temu smarkaczowi. Bo niby po co? On –Mistrz Eliksirów, miał mówić coś temu nieodpowiedzialnemu blondasowi? Za nic w świecie, przynajmniej nie teraz. Spojrzał na dziewczynę, jej klatka piersiowa unosiła się w rytmicznych ruchach. Patrzył na nią zahipnotyzowany, ostrożnie przesunął dłonią po jej szyi. Nie obudziła się. Gładził dekolt, nawet nie zauważył, gdy jego palce wsunęły się dziewczynie pod bluzkę. Czuł pod palcami skórę jej piersi, był zdumiony jak szybko zmieniły twardość pod wpływem jego dotyku. Nie zastanawiając się dłużej pochylił się nad nią, musnął jej usta swoimi. Raz, drugi a potem trzeci. Nie zauważył nawet, gdy zaczął pieścić jej wargi swoim językiem. Oprzytomniał dopiero, gdy dziewczyna jęknęła. Szybko oderwał się od niej, a przynajmniej próbował, bo dziewczyna zwinnym ruchem przyciągnęła jego głowę, do wcześniejszej pozycji. Tym razem czuł, jak ona pieści jego wargi swoim językiem. To było dla niego niesamowite przeżycie, nigdy tego nie robił, a ona zdawała się wiedzieć czego chce. Zdziwiony poddał się, gdy próbowała mu językiem otworzyć usta, czuł jak wiruje on w jego buzi, jak zachęca on go do szaleńczego tańca. Poddał się temu uczuciu. Nie wiedział nawet kiedy, jego ręce zaczęły odpinać stanik dziewczyny. Oprzytomniał dopiero gdy zobaczył jej nagie, okrągłe piersi. Odskoczył od niej jak oparzony.

- Profesorze nie. – jęknęła na wpół przytomna.

- Ubieraj się do cholery Granger! – warknął na nią.

Odwrócił się od niej, nie chciał, żeby zobaczyła w jakim jest stanie. Jego przyrodzenie boleśnie pulsowało.

- Pomóc panu? – szepnęła, stając za nim, przez co o mały włos mężczyzna nie rzuciłby się na nią.

- Wynocha Riddle! – krzyknął.

- Ale ja chciałam pomóc. – w jej oczach zabłysnęły łzy.

Severus prychnął i złapał ją za rękę ciągnąć w stronę łóżka, popchnął ją brutalnie w jego stronę i sam usiadł koło niej.

- Chciałaś pomóc, czyż nie? – zapytał już opanowanym głosem.

Dziewczyna odpowiedziała mu skinieniem, Snape uśmiechnął się drwiąco i złapał jej dłoń. Pokierował ją tak, żeby dotknęła najpierw jego przyrodzenie przez materiał spodni, a później sam rozpiął rozporek i szybkim ruchem ściągnął z siebie spodnie. Został w samych bokserkach.

Hermiona czuła, że się rumieni. Właściwie co ona sobie myślała, pytając czy może mu pomóc? Teraz wpatrywała się zawstydzona w bieliznę nauczyciela, która była nienaturalnie wielka. Tak wielka, widziała już kilku facetów w takim stanie, ale przyrodzenie Snape ledwo mieściło się w bieliźnie. Spojrzała na niego niepewnie.

- I? Panna – wiem – to – wszystko – nie – wie – wszystkiego? – zadrwił z niej nauczyciel.

Przestała pieścić jego przyrodzenie przez materiał, jęknął zirytowany. Powolnym ruchem dłoni, pieszcząc opuszkami jego gładką skórę, wsunęła dłoń pod materiał. Wolną ręką zaś, zsunęła z niego bokserki. Musiała przecież widzieć co robi, nieprawdaż? Jej oczom ukazała się ogromna, przygotowana do działania męskość. Delikatnie złapała ją i zaczęła gładzić powolnymi ruchami. Severus jęknął z rozkoszy, spojrzała na niego i widząc jego nieprzytomny wzrok zaczęła śmielej bawić się jego członkiem. Jej zwinne palce doprowadziły go do szału, kilka minut później Hermiona miała dłonie pokryte nasieniem swojego nauczyciela. To podziało na nią jak kubeł zimnej wody, zwinnym ruchem wyskoczyła z łóżka, zabrała swoje ciuchy i już jej nie było. Zniknęła. Uciekła. Do mężczyzny dopiero po chwili dotarło co właśnie się stało.

Hermiona wybiegła z lochów, zatrzymała się dopiero przed swoimi kwaterami. Sprawnym ruchem różdżki otworzyła drzwi do swojej kwatery i pobiegła do łazienki.

Stanęła przed umywalką i okręciła ciepłą wodę, najpierw starannie zmyła lepką maź z dłoni, a później ochlapała twarz.

Spojrzała na swoje odbicie, lekkie rumieńce, usta lekko opuchnięte. Nieświadomie dotknęła ich i uśmiechnęła się na samą myśl o ich właścicielu, chociaż wstyd jaki ją ogarnął sprawił, że na policzkach pojawiły się czerwone plamy. Ukryła twarz w dłoniach, jak mogła sobie pozwolić na takie zachowanie? I to w stosunku do nauczyciela?! Nie wiedziała jak to się stało, podniosła głowę i usłyszała swój przerażony pisk widząc w nim…

Severus powoli dochodził do siebie, podniecenie opadało. Ale gdy tylko w myślach pojawiła się jego „oprawca” pożądanie rosło niemalże natychmiastowo. Zajęło mu więc kilka minut odzyskanie panowania nad sobą. Gdy wreszcie był w stanie racjonalnie myśleć, wstał i wyszedł ze swoich komnat. Muszę z nią porozmawiać, to byłą jedyna myśl jaka uformowała się w jego myślach.

Nie zauważył nawet, gdy znalazł się w jej komnatach. Nie wiedział jakim cudem, w takim otępieniu złamał jej zabezpieczenia, ale mimo to chwilę później stanął za nią.

- Profesor?! – rumiane policzki Hermiony zbielały natychmiast, a ona sama osunęła się wprost w ramiona nauczyciela, który zaklął siarczyście.


3 komentarze: