Rozdział IX -
Granger czy Riddle
Wstała od stołu, nie
zważając na to, że zostawiła na wpół dojedzone śniadanie. Z dumnie podniesioną
głową skierowała się do wyjścia, Harry chciał wstać ale spojrzał na stół
ślizgonów najpierw. Draco i jego przyjaciel szybko wstali, widząc reakcję
Hermiony. Potter nie chciał się z nimi widzieć, wcześniej niż to konieczne.
Stwierdził, że porozmawia z przyjaciółką później, więc chcąc nie chcąc zabrał
się za kończenie śniadania.
Hermiona wyszła z
Sali pewnym krokiem, ale gdy tylko ją opuściła, mina jej zrzedła, a w
czekoladowych oczach zabłysnęły łzy. Właściwie, nie była pewna swojej decyzji,
ale z drugiej strony? Czy to miało sens? Nie kochała już go, zrozumiała to
właśnie dzisiaj, gdy patrzyła w jego oczy o barwie soczystej trawy. Uczucie
wygasło i nic nie mogła na to poradzić. Czuła się pusta, wyprana z uczuć.
Zastanawiała się czy tak, czuje się każda osoba kończąca taki długi związek?
Nie wiedziała o tym, nikt z jej znajomych nie miał jeszcze takiego stażu jak
ona i Al… No może Ruda i Victor, ale oni byli ze sobą dopiero pół roku… To
jednak nie rok.
- Mała czekaj! –
usłyszała za sobą głos Malfoy’a, niechętnie się odwróciła do niego.
- Co jest? – warknęła
patrząc na niego i Zabiniego, który patrzył na nią z lekkim uśmiechem.
- Co się stało? –
spytał Dracon.
Blaise patrzył się na
Hermionę jakby zobaczył ją pierwszy raz w życiu, jego błękitne oczy co chwilę
przysłaniały długie rzęsy. Nie mógł się nadziwić, że wcześniej jej nie
zauważył. Była piękna, z tymi czekoladowymi oczami, zadartym noskiem…
- Zerwałam z Alexem.
– wyszeptała cicho w głos jej drżał.
Dziewczyna poczuła na
sobie spojrzenie Zabiniego, kontem oka widziała jak jej się przypatruje. Powoli
odwróciła swoją trójkątną twarzyczkę w jego stronę. Spojrzała na chłopaka, w
ułomku sekundy ich spojrzenia odnalazły się. Powietrze wydawało się iskrzyć pod
mocą ich spojrzenia, jak gdyby niewidzialne pole magnetyczne wytworzyło się
dookoła nich. Wpatrywali się w siebie jak zahipnotyzowani, czas i przestrzeń
wydawały się zniknąć. Nie widzieli nic innego tylko swoje oczy.
- Ekhem, Diable, Mała
darujcie sobie. – przerwał im Dracon.
Magiczna przestrzeń
dookoła nich zdawała się zniknąć, ale oboje czuli ją każdą cząstką swojego
ciała. Odwrócili od siebie spojrzenia, twarz dziewczyny przyozdobił lekki
rumieniec.
- Dobra wyluzuj
Smoku. – odezwał się Zabini, jego głęboki głos trafił do uszu Granger,
sprawiając, że na jej ciele pojawiła się gęsia skórka.
- Malfoy, Zabini,
Granger co wy to robicie? – doszedł ich jedwabisty głos Mistrza Eliksirów,
który pojawił się niezauważalny dla wszystkich.
Spojrzenia trójki
szesnastolatków spoczęły na twarzy Mistrza Eliksirów, która jak zawsze nie
wyrażała nic. Czarne oczy świdrowały po kolei chłopaków, żeby zatrzymać się na
dziewczynie. Przyjrzał się jej uważnie, zobaczył błyszczącą, bezbarwną linię na
policzku gryfonki, czekoladowe oczy błyszczały jakoś dziwnie mokro. Czyżby Hermiona
płakała? Dlaczego? Musi dowiedzieć się co jest grane, chyba Malfoy nie nagadał
jej nic?
- Rozmawiamy
profesorze. – odezwał się jego chrześniak.
Odwrócił wzrok od
dziewczyny i spojrzał na chłopaka, w jego szarych oczach zobaczył szczerość. A
więc to nie on był przyczyną łez Granger? Dziwne…
- Panie Malfoy, panno
Granger pójdziecie ze mną. Zabini ty idziesz na lekcję. – ustalił Severus,
patrząc na zegarek. Co prawda sam miał lekcję, ale to chyba nie może czekać.
- Dobrze. – skinął
głową Diabeł i odszedł rzucając dziewczynie spojrzenie. Severus zauważył w jego
oczach jakąś cichą obietnicę. Lata szpiegostwa przydawały się czasem w szkole,
spostrzegł też, że dziewczyna posłała mu nieśmiały uśmiech.
- Za mną. – rzucił do
dwójki szesnastolatków.
Draco i Hermiona
ruszyli za nim bez zbędnych słów, wymieniając się w między czasie pytającymi
spojrzeniami, co też mogło chodzić po głowie Snape’owi. Oboje zastanawiali się
co zrobili źle.
Dracon patrzył się na
powiewającą szatę profesora z lekkim pietyzmem. Postrach Hogwartu odkąd
pamiętał był dla niego wzorem… Te jego mimika opanowana do perfekcji, bezbłędna
modulacja głosem, bezszelestne poruszanie się. Aparycja tego mężczyzny zawsze
mu imponowała, chciał być choć odrobinę podobny do niego.
Hermiona szła z głową
pełną myśli, ten rok szkolny zaczynał się od mocnych wrażeń. Najpierw zostaje
mianowana Prefektem Naczelnym, później dostaje swoje komnaty koło Tlenionej
Fretki, żeby później zakopać topór wojenny z blondynem i zerwać ze swoim
ukochanym… Doprawy, sama nie rozumiała tego wszystkiego. A jeszcze dochodził do
tego Zabini, jego spojrzenie… Zahipnotyzowało ją do tego stopnia, że przez
jedną chwilę, nie widziała nic dookoła. Te niebieskie oczy… Tak niepodobne do
oczu Alex’a… Myśląc o Diable nie zauważyła nawet, że wpadła na nauczyciela.
Severus mimo, że
szedł przed swoimi uczniami wyczuwał ich aurę, Malfoy był lekko zdziwiony, ale
nic ponad to. Dziewczyna była dziwnie rozkojarzona, automatycznie wyczuł, że na
niego się przewróci. Odwrócił się i złapał ją wprost w swoje ramiona. Przez
moment udało mu się złapać jej wzrok – czekoladowe oczy były pełne niepewności,
nigdy tego u niej nie widział, dziewczyna była przecież zawsze irytująco pewna
siebie, skąd w niej niepewność?
- Przepraszam
profesorze. – wyszeptała, gdy ich twarze były blisko siebie.
Severus był zły, nie
dość że musiał ją ratować, to właśnie zauważył, że Granger o zgrozo go
podnieca! Patrząc na jej pełne usta, tak bliskie teraz, miał ochotę ją
pocałować, chociaż nigdy wcześniej tego nie robił… Pożądał tylko Lily… Kiedyś,
dawno temu. A teraz? Czyżby wystarczyła świadomość, że dziewczyna będzie kiedyś
jego i już rozbudziła się w nim TA strona? To było do niego nie podobne, on
zawsze umiał panować nad reakcjami swojego ciała i duszy, a teraz? Czując w ramionach
jej drobne ciało, obudził się w nim dziwny instynkt. Czuł, że za wszelką cenę,
musiał bronić tą istotkę. Wypuścił ją jednak, wiedział że Dracon ich obserwuje,
a nie mógł pozwolić, żeby coś zauważył. Wbrew pozorom, chłopak znał go bardzo
dobrze.
- Nic się nie stało.
– odpowiedział jej równie cicho.
Pomógł jej stanąć
pewnie na nogach i skinął głową, żeby szli dalej. Draco był już całkiem
zdezorientowany widząc jak Snape traktuje Granger, a właściwie Riddle. Jakby
nie była tą samą dziewczyną, co jeszcze rok temu. Jakby świadomość, że była ona
córką Lorda zmieniała wszystko… Fakt, zmieniała, ale żeby aż tak? Widział jak
Snape patrzył na Granger gdy trzymał ją w swoich ramionach, ten błysk w oczach,
nigdy go jeszcze nie widział u Mistrza. Czyżby było coś, czego nie wiedział.
Musi się dowiedzieć co ich łączyło, a może co nie powinno ich łączyć? Znał
Severusa na tyle dobrze, że wiedział o jego podejściu do kobiet. Nie chciał
mieć żadnej, nie kochał żadnej, oprócz kiedyś Lily. Czyżby z coś się zmieniło w
jego podejściu? Nawet nie zauważył kiedy stanęli pod prywatnymi komnatami
Nauczyciela. Jeszcze nigdy tu nie był, zawsze przyjmował go w swoim gabinecie w
Lochach, albo w klasie. A teraz mieli wejść do jego domu? Co jest grane? Po raz
setny raz w ciągu tej krótkiej drogi, zadał sobie pytanie blondyn.
- Wejdźcie. – swoim
jedwabistym głosem powiedział otwierając drzwi do swoich komnat.
Hermiona weszła
pierwsza, to co zobaczyła sprawiło, że od razu poczuła się bezpieczna. W dużym
salonie panował przyjemny półmrok. Całą jedną ścianę zajmował regał z
książkami, w które chętnie by się zagłębiła. Po drugiej stronie był kominek i
wielki, czarny fotel. Obok niego stała sofa, tego samego koloru. Na środku stał
stół, z dwoma krzesłami. Dziewczyna skierowała się w stronę sofy, Draco podążał
za nią podobnie jak Mistrz Eliksirów.
Severus zapatrzył się
w ogień, nie wiedział od czego zacząć. Po krótkim jednak namyśle, zaciukał do
Dumbledore’a i poprosił o zwolnienie z przynajmniej trzech lekcji podobnie jak
dwójkę nastolatków. Nie wiedział ile im to zajmie, a wolał być zabezpieczony.
- Co się stało panno
Granger, że pani płakała? – zapytał w końcu. Musiał przecież, jakoś zacząć tą
rozmowę.
- Nic takiego
profesorze. – spuściła oczy. Nigdy profesor nie zadawał jej takich pytań, no
pomijając tą wpadkę na wakacjach…
- Och, doprawy? –
uśmiechnął się ironicznie. – Nie pamięta pani o obietnicy jaką złożyła mi pani
na wakacjach?
Popatrzył na jej
buzię, która byłą teraz lekko zaróżowiona, na czekoladowe oczy, w których nawet
odbijający się ogień nie był w stanie ukryć zażenowania.
- Profesorze?
- Tak, dziecko?
- Nie wspomni o tym
pan nikomu, prawda?
- Pod jednym
warunkiem. Jeśli coś się stanie podobnego przyjdziesz do mnie i mi powiesz.
Jeśli będziesz miała jakiś problem to pamiętaj, że możesz na mnie liczyć.
- Dobrze profesorze
- Pamiętam. –
przytaknęła, gdy przed oczami stanęła jej rozmowa z profesorem w małej
kawiarence.
- No więc? – dalej
drążył temat.
- Zerwałam z
Alexandrem. – spuściła oczy, unikając spojrzenia dwóch mężczyzn.
- Czy coś ci zrobił?
– syknął wyraźnie zirytowany czymś.
- Nie. – szepnęła,
chociaż oboje dobrze ją usłyszeli. – Nic, po prostu…
- Tak panno Granger?
- Nie kocham go już i
zerwałam z nim.
Severus odetchnął z
wyraźną ulgą, co Dracon uważnie zarejestrował. Co się stało na wakacjach? Co
Gra… znaczy Riddle mu obiecała, co między nimi było?
- Rozsądna decyzja. –
swoim jedwabistym głosem powiedział Severus, przyglądając się jej.
- Profesorze? –
odezwał się Dracon, nie wytrzymał tego napięcia, ciekawość byłą w nim bardzo
rozwinięta.
- Tak? – Severus
podniósł jedną brew do góry i spojrzał na chłopaka.
- Po co właściwie nas
tu pan ściągną? Żeby zapytać, dlaczego Granger płakała? To trochę szyte grubymi
nićmi nie uważa pan? Nie warto powiedzieć jej prawdy? – głos ślizgona był
poważny, od razu postawił, że gra w otwarte karty. Chciał się dowiedzieć, co
jest grane i tyle.
- Czyżby panie
Malfoy? – Mistrz Eliksirów spojrzał na chłopaka i od razu poznał co chodził mu
pogłowie, a więc Draco zauważył moją chwilę słabości? Przeszło mu przez myśl,
no ładnie.
- Profesorze proszę
powiedzieć o co tu chodzi. – wtrąciła się Granger, która przez chwilę zdawała
się być nieobecna.
- Skoro nalegasz. –
uśmiechnął się Snape jadowicie. – Jesteś pewna, że chcesz poznać prawdę
dziecko?
- Tak. – jej głos
brzmiał trochę niepewnie, ale harde spojrzenie jakie posłała nauczycielowi było
bardzo wymowne. Panna-Wiem-To-Wszystko chciała znać prawdę.
- Jesteś córką… -
Severus nabrał powietrza.
- Czarnego Pana. –
dokończył za niego Draco.
- Świetny żart Smoku.
– uśmiechnęła się ciepło do chłopaka.
- To nie żart panno
Granger, czy właściwie powinienem powiedzieć panno Riddle.
Hermiona patrzyła
osłupiała to na jednego to na drugiego, czy oni do reszty oszaleli?! Ona miałaby
być córką tej Jaszczurki? To najbardziej głupia hipoteza jaką usłyszała od 6
lat. Przecież jej ukochani rodzice, mama i tata… Oni byli mogolami! Na pewno
była ich córką, przecież by jej to powiedzieli gdyby było inaczej! Nigdy nie
mieli przecież, przed nią tajemnic. Nie, to nie możliwe. To nie może być
prawda… A właśnie przecież jest w Gryffindorze, więc jak ona mogłaby być córką
tego ślizgona?!
- Hermiono tak mi
przykro. – wyszeptał blondyn.
Czuła, że złapał ją
za rękę, że gładził ją swoim kciukiem. A ona powoli zapadała się w nicość,
czarne macki łapały ją z każdej strony, twarze przyjaciół, które migały jej w
pamięci ustępowały na rzecz Jaszczurki, który śmiał się do niej złośliwie. Nie
czuła nic… Nie chciała na to patrzeć, nie chciała, ale musiała… Wreszcie
odleciała w niebyt.
Rozdział, napisany z myślą o JEDNEJ komentującej osobie. Anastazja Fill
Bardzo fajny blog. Od dziecka uwielbiam Harryego, to nic, że jestem już starą dupą :-)
OdpowiedzUsuńCiekawie piszesz, z przyjemnością się czyta mimo, że czasami widać lekkie niedociągnięcia. Pisz dalej, chętnie poczytam.
Lepsze to od homeostaz i cyklów Krebsa ;-)
Cieszę się że to już 2 rozdział w tym dniu, robisz postępy. Zachwyciło mnie również to iż był on taki długi, właśnie o takich rozdziałach mi chodziło :) Pisz dalej pozdrawiam <3
OdpowiedzUsuńKasia ;*
Czytam od nie dawna twojego bloga i na prawdę mi się podoba.! <3
OdpowiedzUsuńjest świetny, masz talent dziewczyno.! :)
pisz dalej. ;3
Oho, sie porobilo! Lece dalej czytac ; )
OdpowiedzUsuń