To jest rozdział, który zawiera sceny hmmm nie dla dzieci. Dlatego ,kto nie chce tego czytać, popija tekst na czerwono.
Rozdział X - Po
przebudzeniu
- Profesorze co
zrobimy? – spytał przerażony Dracon, patrząc na twarz Riddle.
Kilka brązowych loków
wyswobodziło się z splecionego warkocza i otoczyło jej bladą twarz, pełne usta
były lekko uchylone, kończyny bezwładnie leżały porozrzucane na sofie.
Wyglądała pięknie, nawet gdy była nieprzytomna, zarówno młodszemu jak i
starszemu mężczyźnie zabrakło tchu, gdy przyglądali się jej bezwładnemu ciału.
- Wejdź do mojego
składziku, to drzwi po lewej i weź dwie fiolki z eliksirami cucącymi i
uspokajającymi oraz regenerującymi. Wszystko masz podpisane, nie stłucz tylko
nic i nie siedź tam za długo. – rozkazał.
Sam wziął dziewczynę
ostrożnie na ręce, jak gdyby była z porcelany i zaniósł ją ostrożnie do swojej
sypialni. Położył bezwładne ciało na czarnej satynie najdelikatniej jak umiał i
patrzył się na nią. Jej mlecznobiała twarzy niesamowicie wkomponowywała się w
jego, wielkie, szerokie łoże i czarną pościel. Było w niej coś mistycznego, coś
odległego. Przypominała mu raczej odległą księżniczkę ze starych ksiąg niż,
Wiem-To-Wszystko-Lepiej-Od-Ciebie. Była niesamowicie piękna, nie wiedział nawet
kiedy jego dłoń sama zbliżyła się do jej policzka. Poczuł pod palcami jej
chłodną, miękką skórę, starał się zapamiętać jej fakturę najlepiej jak tylko
potrafił.
- Yyy… profesorze? –
usłyszał koło ucha głos Dracona.
Chłopak patrzył jak
zahipnotyzowany na swojego profesora, Snape gładził dziewczynę po policzku.
Może to jakieś zwidy, przecież Mistrz nigdy by tak nie postąpił i to z tą
dziewczyną! Fakt, że była córką Lorda nie mógł przecież, aż tak wiele zmienić.
Musiał się odezwać.
- Masz wszystko co
chciałem? – spytał.
Jego głos był
naturalny, jakby to co robił było najnormalniejszą rzeczą na świecie.
- Tak profesorze.
Proszę. – podał mu wszystko do ręki.
Severus ostrożnie
wziął od niego specyfiki i drugą rękę włożył pod głowę dziewczyny. Odstawił
buteleczki, wolną ręką odkorkował jedną i wlał do rozchylonych ust dziewczyny.
Niemalże pieszczotliwymi ruchami gładził jej gardło, żeby dziewczyna przełknęła
eliksir. Tak robił z każdym eliksirem. Draco przyglądał mu się uważnie. Teraz
był już pewien, że coś jest nie tak.
- Mogę o coś spytać
proszę pana?
- Już to zrobiłeś
Draco. – delikatnie uśmiechnął się pod nosem, dalej nie odrywał wzroku od
dziewczyny. – Więc o co chodzi?
- Co pana łączy z
Gran… znaczy z Riddle? – Severus powoli odwracał wzrok od dziewczyny.
- Nie powinno to pana
interesować panie Malfoy. – jego głos zmroził blondyna. – Proszę wracać do
siebie.
Chłopak spojrzał
zaskoczony na swojego opiekuna, ale posłusznie wyszedł z sypialni. Nie
wiedział, dlaczego go wyrzucił. Draco nie zasłużył sobie na takie traktowanie,
ale z drugiej strony, nie miał się ochoty tłumaczyć temu smarkaczowi. Bo niby
po co? On –Mistrz Eliksirów, miał mówić coś temu nieodpowiedzialnemu
blondasowi? Za nic w świecie, przynajmniej nie teraz. Spojrzał na dziewczynę,
jej klatka piersiowa unosiła się w rytmicznych ruchach. Patrzył na nią
zahipnotyzowany, ostrożnie przesunął dłonią po jej szyi. Nie obudziła się.
Gładził dekolt, nawet nie zauważył, gdy jego palce wsunęły się dziewczynie pod
bluzkę. Czuł pod palcami skórę jej piersi, był zdumiony jak szybko zmieniły
twardość pod wpływem jego dotyku. Nie zastanawiając się dłużej pochylił się nad
nią, musnął jej usta swoimi. Raz, drugi a potem trzeci. Nie zauważył nawet, gdy
zaczął pieścić jej wargi swoim językiem. Oprzytomniał dopiero, gdy dziewczyna
jęknęła. Szybko oderwał się od niej, a przynajmniej próbował, bo dziewczyna
zwinnym ruchem przyciągnęła jego głowę, do wcześniejszej pozycji. Tym razem
czuł, jak ona pieści jego wargi swoim językiem. To było dla niego niesamowite
przeżycie, nigdy tego nie robił, a ona zdawała się wiedzieć czego chce.
Zdziwiony poddał się, gdy próbowała mu językiem otworzyć usta, czuł jak wiruje
on w jego buzi, jak zachęca on go do szaleńczego tańca. Poddał się temu
uczuciu. Nie wiedział nawet kiedy, jego ręce zaczęły odpinać stanik dziewczyny.
Oprzytomniał dopiero gdy zobaczył jej nagie, okrągłe piersi. Odskoczył od niej
jak oparzony.
- Profesorze nie. –
jęknęła na wpół przytomna.
- Ubieraj się do
cholery Granger! – warknął na nią.
Odwrócił się od niej,
nie chciał, żeby zobaczyła w jakim jest stanie. Jego przyrodzenie boleśnie
pulsowało.
- Pomóc panu? –
szepnęła, stając za nim, przez co o mały włos mężczyzna nie rzuciłby się na
nią.
- Wynocha Riddle! –
krzyknął.
- Ale ja chciałam
pomóc. – w jej oczach zabłysnęły łzy.
Severus prychnął i
złapał ją za rękę ciągnąć w stronę łóżka, popchnął ją brutalnie w jego stronę i
sam usiadł koło niej.
- Chciałaś pomóc,
czyż nie? – zapytał już opanowanym głosem.
Dziewczyna
odpowiedziała mu skinieniem, Snape uśmiechnął się drwiąco i złapał jej dłoń.
Pokierował ją tak, żeby dotknęła najpierw jego przyrodzenie przez materiał
spodni, a później sam rozpiął rozporek i szybkim ruchem ściągnął z siebie
spodnie. Został w samych bokserkach.
Hermiona czuła, że
się rumieni. Właściwie co ona sobie myślała, pytając czy może mu pomóc? Teraz
wpatrywała się zawstydzona w bieliznę nauczyciela, która była nienaturalnie
wielka. Tak wielka, widziała już kilku facetów w takim stanie, ale przyrodzenie
Snape ledwo mieściło się w bieliźnie. Spojrzała na niego niepewnie.
- I? Panna – wiem –
to – wszystko – nie – wie – wszystkiego? – zadrwił z niej nauczyciel.
Przestała pieścić
jego przyrodzenie przez materiał, jęknął zirytowany. Powolnym ruchem dłoni,
pieszcząc opuszkami jego gładką skórę, wsunęła dłoń pod materiał. Wolną ręką
zaś, zsunęła z niego bokserki. Musiała przecież widzieć co robi, nieprawdaż?
Jej oczom ukazała się ogromna, przygotowana do działania męskość. Delikatnie
złapała ją i zaczęła gładzić powolnymi ruchami. Severus jęknął z rozkoszy,
spojrzała na niego i widząc jego nieprzytomny wzrok zaczęła śmielej bawić się
jego członkiem. Jej zwinne palce doprowadziły go do szału, kilka minut później
Hermiona miała dłonie pokryte nasieniem swojego nauczyciela. To podziało na nią
jak kubeł zimnej wody, zwinnym ruchem wyskoczyła z łóżka, zabrała swoje ciuchy
i już jej nie było. Zniknęła. Uciekła. Do mężczyzny dopiero po chwili dotarło
co właśnie się stało.
Hermiona wybiegła z
lochów, zatrzymała się dopiero przed swoimi kwaterami. Sprawnym ruchem różdżki
otworzyła drzwi do swojej kwatery i pobiegła do łazienki.
Stanęła przed umywalką
i okręciła ciepłą wodę, najpierw starannie zmyła lepką maź z dłoni, a później
ochlapała twarz.
Spojrzała na swoje
odbicie, lekkie rumieńce, usta lekko opuchnięte. Nieświadomie dotknęła ich i
uśmiechnęła się na samą myśl o ich właścicielu, chociaż wstyd jaki ją ogarnął
sprawił, że na policzkach pojawiły się czerwone plamy. Ukryła twarz w dłoniach,
jak mogła sobie pozwolić na takie zachowanie? I to w stosunku do nauczyciela?!
Nie wiedziała jak to się stało, podniosła głowę i usłyszała swój przerażony
pisk widząc w nim…
Severus powoli
dochodził do siebie, podniecenie opadało. Ale gdy tylko w myślach pojawiła się
jego „oprawca” pożądanie rosło niemalże natychmiastowo. Zajęło mu więc kilka
minut odzyskanie panowania nad sobą. Gdy wreszcie był w stanie racjonalnie
myśleć, wstał i wyszedł ze swoich komnat. Muszę z nią porozmawiać, to byłą
jedyna myśl jaka uformowała się w jego myślach.
Nie zauważył nawet,
gdy znalazł się w jej komnatach. Nie wiedział jakim cudem, w takim otępieniu
złamał jej zabezpieczenia, ale mimo to chwilę później stanął za nią.
- Profesor?! –
rumiane policzki Hermiony zbielały natychmiast, a ona sama osunęła się wprost w
ramiona nauczyciela, który zaklął siarczyście.
Świetny blog <3
OdpowiedzUsuńKiedy następny wpis ?!
OdpowiedzUsuńboże masz wielki talent dziewczyno, pisz tak dalej, rozdział jest świetny.! <3
OdpowiedzUsuń