środa, 29 stycznia 2014

Rozdział 9

Rozdział IX - Granger czy Riddle

Wstała od stołu, nie zważając na to, że zostawiła na wpół dojedzone śniadanie. Z dumnie podniesioną głową skierowała się do wyjścia, Harry chciał wstać ale spojrzał na stół ślizgonów najpierw. Draco i jego przyjaciel szybko wstali, widząc reakcję Hermiony. Potter nie chciał się z nimi widzieć, wcześniej niż to konieczne. Stwierdził, że porozmawia z przyjaciółką później, więc chcąc nie chcąc zabrał się za kończenie śniadania.

Hermiona wyszła z Sali pewnym krokiem, ale gdy tylko ją opuściła, mina jej zrzedła, a w czekoladowych oczach zabłysnęły łzy. Właściwie, nie była pewna swojej decyzji, ale z drugiej strony? Czy to miało sens? Nie kochała już go, zrozumiała to właśnie dzisiaj, gdy patrzyła w jego oczy o barwie soczystej trawy. Uczucie wygasło i nic nie mogła na to poradzić. Czuła się pusta, wyprana z uczuć. Zastanawiała się czy tak, czuje się każda osoba kończąca taki długi związek? Nie wiedziała o tym, nikt z jej znajomych nie miał jeszcze takiego stażu jak ona i Al… No może Ruda i Victor, ale oni byli ze sobą dopiero pół roku… To jednak nie rok.

- Mała czekaj! – usłyszała za sobą głos Malfoy’a, niechętnie się odwróciła do niego.

- Co jest? – warknęła patrząc na niego i Zabiniego, który patrzył na nią z lekkim uśmiechem.

- Co się stało? – spytał Dracon.

Blaise patrzył się na Hermionę jakby zobaczył ją pierwszy raz w życiu, jego błękitne oczy co chwilę przysłaniały długie rzęsy. Nie mógł się nadziwić, że wcześniej jej nie zauważył. Była piękna, z tymi czekoladowymi oczami, zadartym noskiem…

- Zerwałam z Alexem. – wyszeptała cicho w głos jej drżał.

Dziewczyna poczuła na sobie spojrzenie Zabiniego, kontem oka widziała jak jej się przypatruje. Powoli odwróciła swoją trójkątną twarzyczkę w jego stronę. Spojrzała na chłopaka, w ułomku sekundy ich spojrzenia odnalazły się. Powietrze wydawało się iskrzyć pod mocą ich spojrzenia, jak gdyby niewidzialne pole magnetyczne wytworzyło się dookoła nich. Wpatrywali się w siebie jak zahipnotyzowani, czas i przestrzeń wydawały się zniknąć. Nie widzieli nic innego tylko swoje oczy.

- Ekhem, Diable, Mała darujcie sobie. – przerwał im Dracon.

Magiczna przestrzeń dookoła nich zdawała się zniknąć, ale oboje czuli ją każdą cząstką swojego ciała. Odwrócili od siebie spojrzenia, twarz dziewczyny przyozdobił lekki rumieniec.

- Dobra wyluzuj Smoku. – odezwał się Zabini, jego głęboki głos trafił do uszu Granger, sprawiając, że na jej ciele pojawiła się gęsia skórka.

- Malfoy, Zabini, Granger co wy to robicie? – doszedł ich jedwabisty głos Mistrza Eliksirów, który pojawił się niezauważalny dla wszystkich.

Spojrzenia trójki szesnastolatków spoczęły na twarzy Mistrza Eliksirów, która jak zawsze nie wyrażała nic. Czarne oczy świdrowały po kolei chłopaków, żeby zatrzymać się na dziewczynie. Przyjrzał się jej uważnie, zobaczył błyszczącą, bezbarwną linię na policzku gryfonki, czekoladowe oczy błyszczały jakoś dziwnie mokro. Czyżby Hermiona płakała? Dlaczego? Musi dowiedzieć się co jest grane, chyba Malfoy nie nagadał jej nic?

- Rozmawiamy profesorze. – odezwał się jego chrześniak.

Odwrócił wzrok od dziewczyny i spojrzał na chłopaka, w jego szarych oczach zobaczył szczerość. A więc to nie on był przyczyną łez Granger? Dziwne…

- Panie Malfoy, panno Granger pójdziecie ze mną. Zabini ty idziesz na lekcję. – ustalił Severus, patrząc na zegarek. Co prawda sam miał lekcję, ale to chyba nie może czekać.

- Dobrze. – skinął głową Diabeł i odszedł rzucając dziewczynie spojrzenie. Severus zauważył w jego oczach jakąś cichą obietnicę. Lata szpiegostwa przydawały się czasem w szkole, spostrzegł też, że dziewczyna posłała mu nieśmiały uśmiech.

- Za mną. – rzucił do dwójki szesnastolatków.

Draco i Hermiona ruszyli za nim bez zbędnych słów, wymieniając się w między czasie pytającymi spojrzeniami, co też mogło chodzić po głowie Snape’owi. Oboje zastanawiali się co zrobili źle.

Dracon patrzył się na powiewającą szatę profesora z lekkim pietyzmem. Postrach Hogwartu odkąd pamiętał był dla niego wzorem… Te jego mimika opanowana do perfekcji, bezbłędna modulacja głosem, bezszelestne poruszanie się. Aparycja tego mężczyzny zawsze mu imponowała, chciał być choć odrobinę podobny do niego.

Hermiona szła z głową pełną myśli, ten rok szkolny zaczynał się od mocnych wrażeń. Najpierw zostaje mianowana Prefektem Naczelnym, później dostaje swoje komnaty koło Tlenionej Fretki, żeby później zakopać topór wojenny z blondynem i zerwać ze swoim ukochanym… Doprawy, sama nie rozumiała tego wszystkiego. A jeszcze dochodził do tego Zabini, jego spojrzenie… Zahipnotyzowało ją do tego stopnia, że przez jedną chwilę, nie widziała nic dookoła. Te niebieskie oczy… Tak niepodobne do oczu Alex’a… Myśląc o Diable nie zauważyła nawet, że wpadła na nauczyciela.

Severus mimo, że szedł przed swoimi uczniami wyczuwał ich aurę, Malfoy był lekko zdziwiony, ale nic ponad to. Dziewczyna była dziwnie rozkojarzona, automatycznie wyczuł, że na niego się przewróci. Odwrócił się i złapał ją wprost w swoje ramiona. Przez moment udało mu się złapać jej wzrok – czekoladowe oczy były pełne niepewności, nigdy tego u niej nie widział, dziewczyna była przecież zawsze irytująco pewna siebie, skąd w niej niepewność?

- Przepraszam profesorze. – wyszeptała, gdy ich twarze były blisko siebie.

Severus był zły, nie dość że musiał ją ratować, to właśnie zauważył, że Granger o zgrozo go podnieca! Patrząc na jej pełne usta, tak bliskie teraz, miał ochotę ją pocałować, chociaż nigdy wcześniej tego nie robił… Pożądał tylko Lily… Kiedyś, dawno temu. A teraz? Czyżby wystarczyła świadomość, że dziewczyna będzie kiedyś jego i już rozbudziła się w nim TA strona? To było do niego nie podobne, on zawsze umiał panować nad reakcjami swojego ciała i duszy, a teraz? Czując w ramionach jej drobne ciało, obudził się w nim dziwny instynkt. Czuł, że za wszelką cenę, musiał bronić tą istotkę. Wypuścił ją jednak, wiedział że Dracon ich obserwuje, a nie mógł pozwolić, żeby coś zauważył. Wbrew pozorom, chłopak znał go bardzo dobrze.

- Nic się nie stało. – odpowiedział jej równie cicho.

Pomógł jej stanąć pewnie na nogach i skinął głową, żeby szli dalej. Draco był już całkiem zdezorientowany widząc jak Snape traktuje Granger, a właściwie Riddle. Jakby nie była tą samą dziewczyną, co jeszcze rok temu. Jakby świadomość, że była ona córką Lorda zmieniała wszystko… Fakt, zmieniała, ale żeby aż tak? Widział jak Snape patrzył na Granger gdy trzymał ją w swoich ramionach, ten błysk w oczach, nigdy go jeszcze nie widział u Mistrza. Czyżby było coś, czego nie wiedział. Musi się dowiedzieć co ich łączyło, a może co nie powinno ich łączyć? Znał Severusa na tyle dobrze, że wiedział o jego podejściu do kobiet. Nie chciał mieć żadnej, nie kochał żadnej, oprócz kiedyś Lily. Czyżby z coś się zmieniło w jego podejściu? Nawet nie zauważył kiedy stanęli pod prywatnymi komnatami Nauczyciela. Jeszcze nigdy tu nie był, zawsze przyjmował go w swoim gabinecie w Lochach, albo w klasie. A teraz mieli wejść do jego domu? Co jest grane? Po raz setny raz w ciągu tej krótkiej drogi, zadał sobie pytanie blondyn.

- Wejdźcie. – swoim jedwabistym głosem powiedział otwierając drzwi do swoich komnat.

Hermiona weszła pierwsza, to co zobaczyła sprawiło, że od razu poczuła się bezpieczna. W dużym salonie panował przyjemny półmrok. Całą jedną ścianę zajmował regał z książkami, w które chętnie by się zagłębiła. Po drugiej stronie był kominek i wielki, czarny fotel. Obok niego stała sofa, tego samego koloru. Na środku stał stół, z dwoma krzesłami. Dziewczyna skierowała się w stronę sofy, Draco podążał za nią podobnie jak Mistrz Eliksirów.

Severus zapatrzył się w ogień, nie wiedział od czego zacząć. Po krótkim jednak namyśle, zaciukał do Dumbledore’a i poprosił o zwolnienie z przynajmniej trzech lekcji podobnie jak dwójkę nastolatków. Nie wiedział ile im to zajmie, a wolał być zabezpieczony.

- Co się stało panno Granger, że pani płakała? – zapytał w końcu. Musiał przecież, jakoś zacząć tą rozmowę.

- Nic takiego profesorze. – spuściła oczy. Nigdy profesor nie zadawał jej takich pytań, no pomijając tą wpadkę na wakacjach…

- Och, doprawy? – uśmiechnął się ironicznie. – Nie pamięta pani o obietnicy jaką złożyła mi pani na wakacjach?

Popatrzył na jej buzię, która byłą teraz lekko zaróżowiona, na czekoladowe oczy, w których nawet odbijający się ogień nie był w stanie ukryć zażenowania.

- Profesorze?

- Tak, dziecko?

- Nie wspomni o tym pan nikomu, prawda?

- Pod jednym warunkiem. Jeśli coś się stanie podobnego przyjdziesz do mnie i mi powiesz. Jeśli będziesz miała jakiś problem to pamiętaj, że możesz na mnie liczyć.

- Dobrze profesorze

- Pamiętam. – przytaknęła, gdy przed oczami stanęła jej rozmowa z profesorem w małej kawiarence.

- No więc? – dalej drążył temat.

- Zerwałam z Alexandrem. – spuściła oczy, unikając spojrzenia dwóch mężczyzn.

- Czy coś ci zrobił? – syknął wyraźnie zirytowany czymś.

- Nie. – szepnęła, chociaż oboje dobrze ją usłyszeli. – Nic, po prostu…

- Tak panno Granger?

- Nie kocham go już i zerwałam z nim.

Severus odetchnął z wyraźną ulgą, co Dracon uważnie zarejestrował. Co się stało na wakacjach? Co Gra… znaczy Riddle mu obiecała, co między nimi było?

- Rozsądna decyzja. – swoim jedwabistym głosem powiedział Severus, przyglądając się jej.

- Profesorze? – odezwał się Dracon, nie wytrzymał tego napięcia, ciekawość byłą w nim bardzo rozwinięta.

- Tak? – Severus podniósł jedną brew do góry i spojrzał na chłopaka.

- Po co właściwie nas tu pan ściągną? Żeby zapytać, dlaczego Granger płakała? To trochę szyte grubymi nićmi nie uważa pan? Nie warto powiedzieć jej prawdy? – głos ślizgona był poważny, od razu postawił, że gra w otwarte karty. Chciał się dowiedzieć, co jest grane i tyle.

- Czyżby panie Malfoy? – Mistrz Eliksirów spojrzał na chłopaka i od razu poznał co chodził mu pogłowie, a więc Draco zauważył moją chwilę słabości? Przeszło mu przez myśl, no ładnie.

- Profesorze proszę powiedzieć o co tu chodzi. – wtrąciła się Granger, która przez chwilę zdawała się być nieobecna.

- Skoro nalegasz. – uśmiechnął się Snape jadowicie. – Jesteś pewna, że chcesz poznać prawdę dziecko?

- Tak. – jej głos brzmiał trochę niepewnie, ale harde spojrzenie jakie posłała nauczycielowi było bardzo wymowne. Panna-Wiem-To-Wszystko chciała znać prawdę.

- Jesteś córką… - Severus nabrał powietrza.

- Czarnego Pana. – dokończył za niego Draco.

- Świetny żart Smoku. – uśmiechnęła się ciepło do chłopaka.

- To nie żart panno Granger, czy właściwie powinienem powiedzieć panno Riddle.

Hermiona patrzyła osłupiała to na jednego to na drugiego, czy oni do reszty oszaleli?! Ona miałaby być córką tej Jaszczurki? To najbardziej głupia hipoteza jaką usłyszała od 6 lat. Przecież jej ukochani rodzice, mama i tata… Oni byli mogolami! Na pewno była ich córką, przecież by jej to powiedzieli gdyby było inaczej! Nigdy nie mieli przecież, przed nią tajemnic. Nie, to nie możliwe. To nie może być prawda… A właśnie przecież jest w Gryffindorze, więc jak ona mogłaby być córką tego ślizgona?!

- Hermiono tak mi przykro. – wyszeptał blondyn.

Czuła, że złapał ją za rękę, że gładził ją swoim kciukiem. A ona powoli zapadała się w nicość, czarne macki łapały ją z każdej strony, twarze przyjaciół, które migały jej w pamięci ustępowały na rzecz Jaszczurki, który śmiał się do niej złośliwie. Nie czuła nic… Nie chciała na to patrzeć, nie chciała, ale musiała… Wreszcie odleciała w niebyt.



Rozdział, napisany z myślą o JEDNEJ komentującej osobie. Anastazja Fill

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny blog. Od dziecka uwielbiam Harryego, to nic, że jestem już starą dupą :-)
    Ciekawie piszesz, z przyjemnością się czyta mimo, że czasami widać lekkie niedociągnięcia. Pisz dalej, chętnie poczytam.
    Lepsze to od homeostaz i cyklów Krebsa ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Cieszę się że to już 2 rozdział w tym dniu, robisz postępy. Zachwyciło mnie również to iż był on taki długi, właśnie o takich rozdziałach mi chodziło :) Pisz dalej pozdrawiam <3
    Kasia ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytam od nie dawna twojego bloga i na prawdę mi się podoba.! <3
    jest świetny, masz talent dziewczyno.! :)
    pisz dalej. ;3

    OdpowiedzUsuń
  4. Oho, sie porobilo! Lece dalej czytac ; )

    OdpowiedzUsuń